16.09.2022 Refleksje o pewnym zespole i o tym, że praca nie jest tylko od pracy.

 

Był kiedyś zespół, a ja byłam jego członkiem. Zespół dziewczyn ale to nie najistotniejsza sprawa. Zespół, który razem pracował, wymyślał, tworzył i robił, który dawał sobie wsparcie. Ten zespół znaczył dużo dla każdej z nas, choć lata wspólnej pracy nie składały się wyłącznie z samych radości, przyjemności, słodkich chwil i miłych słówek. Były też nieporozumienia, łzy, momenty nieprzyjemnych dla ego informacji zwrotnych. Mimo wszystko to był zespół dbania o siebie nawzajem i pokazywania, że każdy członek zespołu jest ważny.

Asia zawsze pamiętała, by zapytać o zdrowie moich dzieci, a jej porady medyczne były niezastąpione. W trudnych chwilach ratowała swoim mądrym i trzeźwym podejściem do życia. Z Martą dobrze się było napić porannej kawy w kuchni i pogadać tak zwyczajnie o wszystkim. Kasia wulkan energii potrafiła rozbawić jak nikt inny i dostarczyć najświeższych informacji o świecie i firmie. Ola ze swoimi perypetiami miłosnymi pozwalała się wykazać swoim zamężnym i dzieciatym koleżankom i zawsze stawiała do pionu konkretnym pytaniem. Monika ratowała w trudnych momentach zwyczajną rozmową i podwoziła do domu.


Kiedy wracałaś z urlopu dostawałaś pytanie „jak było?”; kiedy dzieci chorowały „czy już jest lepiej?”; kiedy mąż wkurzył „choć pogadamy”; gdy życie przybiło gwoździem do ziemi było komu się wypłakać i wygadać. Nie wspomnę już o wspólnych lunchach, urodzinach i wyjściach. Czułam się tam istotna nie tylko jako pracownik, ale jako człowiek.


Dlaczego pisze o tym zespole? Bo w swoich zawirowaniach zawodowych trafiłam potem do zupełnie innych zespołów. Jak pisał Kochanowski o zdrowiu „Nikt się nie dowie, jako smakujesz, Aż się zepsujesz” tak i ja poczułam co straciłam, czym dla mnie był ten zespół i co mi dawał. W nowych miejscach rzadko ktoś pytał „jak było na urlopie?” po urlopie, nikt nie zapytał „jak Borys?”, gdy chorował, bo nikt o tym nie pamiętał. Skończyły się wspólne żarty, lunche, pogaduszki przy kawie, które, holender nigdy w życiu bym nie przypuszczała, będą dla mnie takie ważne. To co zostało to czyste relacje zawodowe: rozmowy o zadaniach, celach, projektach.


I nie chodzi o to, że teraz marudzę bo jest inaczej, bo nie tak fajnie, bo inny zespól i ludzie. Te doświadczenia bycia w różnych zespołach nauczyły mnie wiele. Teraz lepiej wiem czego potrzebuję, a co mi zupełnie nie po drodze. Bo praca nie jest tylko od pracy. To też ludzie, z którymi spędzamy 8h, relacje i emocje. To życie przecież.


Berne, twórca Analizy Transakcyjnej już dawno stwierdził, że jedną z podstawowych potrzeb człowieka jest potrzeba rozpoznania, czyli otrzymywania znaków rozpoznania od innych ludzi, które potwierdzają twoje istnienie. Zwykłe cześć czy uśmiech ma znacznie, bo wiesz że ktoś Cię zauważył, że dla kogoś jesteś właśnie w tym momencie ważna/y.


W moim byłym zespole tych znaków było miliony. Odkryłam ze zdumieniem, że dla mnie te znaki rozpoznania są niesamowicie ważne. Choć wcześniej twierdziłabym pewnie, że przecież ich tak bardzo nie potrzebuję. Podobno więcej wiesz jak to stracisz. Dziś z brakiem znaków radzę sobie sama, czasem o nie proszę tak po prostu, a czasem stwarzam sytuację gdzie zwykła rozmowa staje się ważniejsza niż zadania, cele, liczby. Akceptuję też fakt, że od niektórych ludzi tych znaków nie dostaję i już, albo są bardzo rzadkie.


Otrzymywanie znaków rozpoznania jest też mocno splecione z ich dawaniem. Ważne, by te znaki innym dawać, bo to co m nie wydaje się błahe i nieznaczące dla innych w tym właśnie momencie może być najistotniejsze na świecie.
Dlatego jak widzę znajomego na ulicy mówię cześć i się uśmiecham (ba zaczęłam się uśmiechać do obcych osób na ulicy). Staram się pamiętać o ważnych datach urodzinach imieninach najbliższych, częściej rozmawiać niż wysyłać smsa. W rzadkich chwilach obecności na social media likuje posty znajomych, a jak widzę, że ktoś ma urodziny składam życzenia. Nie kosztuje mnie to wiele, a dla drugiej strony może być ważne tak zwyczajnie.

A jaki znak rozpoznania Ty dziś dasz komuś ważnemu?
Od kogo taki znak rozpoznania chciałbyś / chciałabyś dostać i jak to zrobisz?