08.06.2022 Wstydzie wiem, że tam jesteś, ale to ja decyduję

Kilka dni temu byłam na poruszającym spektaklu „Wstydź się”. Sztuka trochę jak w krzywym zwierciadle pokazuje mechanizmy działania wstydu, a Joanna Brodzik i Beata Kawka w słodkich różowych sukienkach te mechanizmy ujawniają i obśmiewają. Temat spektaklu istotny, bo moc wstydu jest obezwładniająca, a on sam ma się świetnie niezależnie od kultury, kontekstu, sytuacji - doczepi się wszędzie.

Szkoleniowo wstydem się nie zajmuję, ale o dziwo stwierdzam, że jest kurna obecny na większości szkoleń, które prowadzę.  Na zarządzaniu sobą w czasie pojawia się wstyd z serii „już nie daję rady, doby mi nie starcza”. Na szkoleniach menadżerskich wstyd związany z byciem niewystarczająco dobrym liderem lub wstyd, że nie wiem co zrobić, a przecież jako menadżer powinienem wiedzieć.  Pomijam już szkolenia z wystąpień publicznych, bo tam wstyd gra pierwszoplanową rolę i jest uczestnikiem z kategorii VIP.

Łatwy to czas dla wstydu, bo sytuacja na świecie mu sprzyja: najpierw pandemia teraz wojna i trudna sytuacja ekonomiczna.  Świat nas wpędza we wstyd, ale najczęściej to my sami/ same pozwalamy mu się panoszyć.

Z tym wstydem to jest tak, że chce nas mieć na wyłączność i „czerpać moc z tego, że jest niewypowiedziany” jak napisała Brene Brown. Wstyd karmi się naszym sekretem i szczelnie zamyka w pudełku zawstydzenia. Nosimy, więc to pudło nie mówiąc nic nikomu ze wstydu właśnie. My się wstydzimy, a pudło rośnie coraz cięższe. Na szczęście zaczynamy powoli te pudła otwierać, co pokazała poruszająca rozmowa z widownią po spektaklu. Okazuje się, że moje wstydy to również wstydy innych, że jest nas więcej, że mamy podobnie lub nawet tak samo - i jest lżej oddychać.

Kiedyś wstydziłam się tego:

- że nie wiem wszystkiego,

- że jestem mało ogarnięta i ciągle coś gubię lub o czymś zapominam

- że, nie jestem wystarczająco dobrą mamą, trenerką, żoną

- że, zachorowałam

Czy wstyd zniknął? Nie, nadal gdzieś tam w środku jest. Czujny, by wyleźć na wierzch w najmniej oczekiwanym momencie. Co się zmieniło? Moje podejście do niego. Wiem, że jest na pokładzie tylko dużo rzadziej daję mu ster do ręki, a nawet jeśli go dorwie to na bardzo krótki czas. I ciągle mu powtarzam: „wiem, że tam jesteś, ale to ja decyduję”.