23.07.2020 Uważność i umiejętność obserwacji – ważna na koncercie, kluczowa w kontaktach międzykulturowych

 

Wiele osób, które spotykam na sali szkoleniowej prowadząc warsztaty międzykulturowe spodziewa się, że techniki służące dobrej komunikacji międzykulturowej zdecydowanie różnią od tych, których używamy w naszej codziennej komunikacji z ludźmi. Oczekują nadzwyczajnych metod i narzędzi. Tymczasem większość z nich sprowadza się do podstawowych umiejętności, które każdy z nas wykorzystuje na co dzień.

Dziś chciałabym Wam napisać o jednej z nich. Nim jednak przejdę do narzędzia to zacznę przewrotnie od koncertu, w którym miałam przyjemność uczestniczyć, i który stał się inspiracją dla mnie do napisania tego tekstu.

Kilka miesięcy temu  (jeszcze sprzed czasów pandemii :) ) byłam na koncercie zespołu Kult, Ale nie o występujących zamierzam tutaj pisać, choć ich muzykę bardzo lubię. To nie był pierwszy koncert tej grupy na jakim byłam, ale pierwszy w tak kameralnym gronie, atmosferze i miejscu. Z ogromną więc ciekawością czekałam, aż zespół wejdzie na scenę. Z uważnością i przyjemnością słuchałam muzyki i patrzyłam na zachowanie muzyków na scenie. I wszystko byłoby super, gdyby nie smartfony, które w rękach niektórych uczestników koncertu odbierały przyjemność oglądania zespołu. Mimo, że widok wyciągniętych dłoni ze smartfonami w rękach na koncertach nie jest dla mnie nowy nadal dziwi mnie fakt, że niektóre osoby wolą skupiać się na nagrywaniu muzyki i oglądaniu koncertu na ekranie telefonu. Znając moje umiejętności nagraniowo-fotograficzne już dawno wkurzyłabym się na to, że nie mogę złapać dobrego kadru, że głowy przede mną utrudniają filmowanie, że dźwięk nie taki. I czar fajnego koncertu prysłby natychmiast.


I o uważności, byciu i umiejętności obserwowania chciałabym dziś napisać, nie tylko w sytuacji koncertowej :). Ta zwykła/niezwykła kompetencja jest szczególnie ważna w kontaktach międzykulturowych. Uważne bycie w różnych sytuacjach, a tym bardziej w sytuacjach dla nas niepewnych, bo nieznanych jest kluczowe. Obserwowanie rzeczywistości, nie poprzez ekran telefonu (chociaż to też się przydaje w sytuacjach turystycznych), lecz raczej ten rodzaj uważności, który pozwala wczuć się klimat miejsca, w którym się znajdujemy, uważność na ludzi wokół, obserwowanie ich reakcji, zachowań, komunikacji niewerbalnej. Słuchanie i słyszenie komunikatów jakie kierują do siebie i do nas, zauważanie niuansów. Obserwowanie to przede wszystkim odnotowywanie obiektywnych faktów z otoczenia bez poddawania ich jeszcze interpretacji. 


Sama miałam niedawno okazję doświadczyć mocy uważnej obserwacji właśnie w sytuacji międzykulturowej.

Obowiązki służbowe wezwały mnie do Holandii, gdzie uczestniczyłam w szkoleniu prowadzonym przez Holenderkę. Grupę szkoleniową stanowili uczestnicy 3 narodowości: polskiej, holenderskiej i rumuńskiej. Szkolenie szło gładko, dopóki jedna z uczestniczek, Holenderka, w dosyć mocny sposób zaprotestowała, że nie zgadza się z prowadzącą. Nastąpiła „ostra” (z mojego wtedy punktu widzenia) wymiana zdań między trenerką a uczestniczką, gdzie zarówno jedna jak i druga wprost komunikowały swoje opinie i dawały sobie informacje zwrotne.

Pomimo tego, że kwestiami międzykulturowości zajmuję się już kilka lat, moje naturalne kulturowe instynkty dały o sobie znać. Na początku pojawiło się zdziwienie, niepokój, lekka obawa i empatia do trenera (sama jestem trenerką więc wiem jak trudno jest radzić sobie przy całej grupie z atakiem uczestnika). I tu właśnie przyszła z pomocą umiejętność obserwacji. Fakty były takie: jedna z uczestniczek dosyć wprost dawała feedback trenerce, a ta również wprost komunikowała swoją perspektywę. Faktem było również to, że Holendrzy, którzy stanowili większość grupy szkoleniowej uważnie i ze spokojem przysłuchiwali się rozmowie, zupełnie nie dziwiąc się sytuacji i traktując całe zajście jako coś zupełnie zwyczajnego.

To sprawiło, że wskoczyłam, w swojej głowie, na właściwe międzykulturowe tory. Według badań Edwarda Hall’a kultura holenderska jest dużo bardziej niskokontekstowa, niż kultura Polska. Oznacza to, że Holendrzy komunikują się wprost wyrażając swoje opinie czy zadanie na jakiś temat. Jeśli chodzi o dawanie feedbacku, szczególnie tego negatywnego, sytuacja jest podobna. Dają go w otwarty sposób, bardzo wprost nie starając się ukryć negatywnej informacji zwrotnej.
I wszystko stało się jasne. Źródłem moich emocji, była wymiana zdań dwóch osób, która w naturalny sposób przypomniała mi o moim kulturowym bagażu. To, co dla mnie było źródłem niepokoju i zdziwienia dla Holendrów było codziennością.

Człowiek funkcjonuje w dwóch trybach przetwarzania informacji: kontrolowanym (świadomym) i automatycznym. Najczęściej funkcjonujemy w tym drugim. Po wpływem emocji, bez pełnego skupienia, w sytuacjach dla nas trudnych, nieznanych lub obcych kulturowo zdejmujemy z naszej głowy racjonalną czapkę i działamy w trybie automatycznym. Szukamy znanych schematów, uciekamy w stereotypy, interpretujemy i oceniamy, by zredukować lęk. To zupełnie naturalny proces. Zatrzymanie, uważna obserwacja sytuacji i otoczenia pozwala po pierwsze uważnie zaobserwować jakie są fakty, oddzielić fakty od interpretacji i ocen a po drugie pozwala włączyć naszą świadomość, która może podważyć oceny i zatrzymać często idące za tym zachowania. Kluczowa jest tutaj również umiejętność obserwowania samych siebie i uświadamiania sobie w jakim trybie funkcjonujemy.

A jak rozwinęła się sytuacja na sali szkoleniowej? Pozytywnie ????. Uczestniczka z trenerką na koniec doszły do podobnych wniosków i podały sobie rękę. A ja jeszcze raz przekonałam się o sile obserwacji i uważności. Niezapomniane doświadczenie międzykulturowe i takich Wam życzę.

Aneta Liszka 

Photo by Hulki Okan Tabak on Unsplash